Jak to się zaczęło?
Historia i genealogia są od lat moją pasją. Uwielbiam podróżować śladami pamięci – odwiedzać miejsca niegdyś zamieszkałe przez moich przodków, rozmawiać z ludźmi, którzy byli świadkami zdarzeń, które widzieli i pamiętają już tylko oni, grzebać w archiwach, zaglądać na stare strychy, otwierać zamknięte od lat szuflady ze starymi albumami, wywoływać zakurzone klisze, czytać stare listy i dokumenty. Na podstawie zebranych śladów staram się odtworzyć historię ludzi i miejsc. A ponieważ członkowie mojej rodziny często byli w drodze, rodzili się i umierali w innych miejscach, czasami kilkukrotnie zmieniali miejsce zamieszkania w ciągu swojego życia, przy okazji odkrywam nowe piękne miejsca na mapie. Ale przede wszystkim poznaję pasjonujące historie rodzinne, o których wcześniej często wiedziałam niewiele. Na szczęście przede mną był mój Tata Zbyszek Damec (1941-2007), który zadbał o pamięć o rodzinie Konopnickich, Wujek Józef Turski (1930-2020), który był rodzinnym kronikarzem rodziny Dameców czy Ciocia Nina Ryznar (1930-2020), która opracowała historię rodziny Dubrawskich. Dzięki nim nie zaczynałam w niektórych miejscach od początku.
Dlaczego wybrałam otwartą formę?
W trakcie moich podróży i spotkań zebrałam wiele zdjęć i materiałów, którymi chciałabym się podzielić z członkami rodziny tak, aby moje odkrycia nie pozostały w szufladzie, a za kolejne sto lat stały się niezrozumiałe dla potomnych. Zebrałam ich już tak dużo, że ciężko mi było już je opisywać, tłumaczyć i wysyłać wiadomości do wszystkich zainteresowanych. Wybrałam formę otwartą, dostępną dla wszystkich, ponieważ chcę dotrzeć także do osób spoza grona bliższej i dalszej rodziny. Wydaje mi się bowiem, że prezentowane materiały i historie mogą wzbogacić wiedzę historyczną dotyczącą różnych miejscowości, instytucji, wydarzeń historycznych czy znanych postaci. W moich zbiorach jest wiele zdjęć grupowych, może inni rozpoznają na nich swoich bliskich.
Obecnie moi kuzyni mieszkają w różnych częściach świata. To dla nich przygotowałam angielskojęzyczną wersję dziennika, która oparta jest na trochę ulepszonym translatorze Google.
Liczę też, że niektóre osoby czytające mój dziennik nawiążą ze mną kontakt i uzupełnią moją wiedzę na temat rodziny i jej historii. Wiele bowiem pytań pozostaje nadal bez odpowiedzi. Może dzięki temu poznam nowych członków mojej dalszej rodziny… Byłoby cudownie. Do tej pory, dzięki odkrywaniu historii rodzinnych, poznałam wielu pięknych ludzi. I to jest w tym wszystkich chyba najcenniejsze.
Dlaczego Dziennik?
Przede wszystkim dlatego, żeby usystematyzować zebrane informacje w czasie i połączyć je z wydarzeniami historycznymi, które miały miejsce w danym momencie i miejscu. Dlatego obok wpisów rodzinnych będą się pojawiać też wpisy historyczne. Takie usystematyzowanie informacji pozwoli mi, mam nadzieję, w przyszłości na opisanie historii rodzin i biografii poszczególnych osób. Wpisy w Dzienniku są podzielone na kategorie dotyczące poszczególnych rodzin, miejscowości i lat, których dotyczą. Kategorie pozwolą na wybranie wpisów, które dotyczą danej rodziny czy miejscowości. Do wpisów będę dodawać źródła informacji, z których korzystałam. Mam nadzieję, że w ten sposób pomogę innym pasjonatom historii rodzinnych w ich odkrywaniu.
Część wpisów w Dzienniku będzie dotyczy moich podróży śladami przodków. Możecie je znaleźć w zakładce „Dzisiaj”. We wpisach zamieszczam linki do stron, które pomogły i pomagają mi w odkrywaniu historii mojej rodziny. Może zachęcę kogoś do sięgnięcia po zakurzone fotografie i stare listy leżące na dnie szuflad i rozpoczęcia przygody podobnej do mojej.
Dlaczego Arboreta?
Arboreta Genealogiae to po łacinie drzewa genealogiczne. Na stronie znajdziecie historie osób z wielu drzew rodzinnych, których gałęzie i losy się wzajemnie splatają.
Projekt nie ma charakteru komercyjnego. Finansuję go z własnych środków i darowizn.
Do dyskusji zapraszam na FB:
Pozdrawiam wszystkich czytelników i pasjonatów historii rodzinnych,
Aleksandra Sobiecka
