Gustaw Konopnicki (19) po nieudanej przeprawie przez granicę polsko-węgierską i opuszczeniu więzienia NKWD (opis TUTAJ) w drugiej połowie grudnia 1939 roku dociera do Lwowa i zamieszkuje u cioci Ireny Gdeszowej. Od ojca Henryka Gustawa mieszkającego z drugą żoną Natalią w Wołożynie dowiaduje się, że jego matka Maria Konopnicka z z dziećmi i wnuczką przebywają w Nieszawie, u ciotki Lucyny Ciupkówny. Od razu zabiera się do pisania listu.
Lwów, 8 luty 1940r.
Kochani Moi!
Dowiedziałem się z Wołożyna, że jesteście w Nieszawie, więc od razu piszę. Jestem zdrów i cały u ciotki Ireny, czasami jeżdżę do ciotki Janki na wieś , jest tam ciotka Wackowa z Dobrusią. Wujkowi Władkowi udało się szczęśliwie wyjechać do swojej rodziny. Nie wszystko jednak jest w porządku, bo właśnie wczoraj obchodziliśmy rocznicę śmierci wujka Kazika. Już dwa miesiące minęło. Zaziębił się w podróży, a ja wróciłem bez rezultatu do domu, mieszkamy teraz razem z rodziną wuja Heńka, wszyscy u nich zdrowi i w domu. Od 23 grudnia ojciec nie mógł już do mnie nic napisać, choć był w Wołożynie i zdrowy. Ja teraz chodzę do pierwszej klasy licealnej. Co tam u was słychać, co się dzieje z Krzychem, czy wszyscy są zdrowi? Może wiecie, gdzie są wujostwo Lońkowie, bo o wszystkich wiemy, tylko o nich nic.
Całuję Was mocno,
syn i brat, Gutek.
Osoby wymienione w liście to po kolei: Irena Gdesz, Janina Stepek, Janina Ciupka (żona Wacława) z córką Dobrosławą, Władysław Stepek, Kazimierz Gdesz, Henryk Ciupka, Henryk Gustaw Konopnicki, Krzysztof Konopnicki, wujostwo Szaneccy – Leonard Szanecki i Helena Ciupka.
Źródło: archiwum rodzinne (skan)
